Do klasztorów zawieszonych na niebiesko-brązowych skałach prowadzi niezwykle wąska i kręta droga, która sama w sobie jest nie lada przeżyciem :) Polecam wszystkim o mocnych nerwach.Zacznę od chyba najważniejszej kwestii czyli od ubioru... niby nic wielkiego ale w szortach i bluzce na ramiączkach zakonnicy nie wpuszczają na swoje tereny. Panie obowiązuje spódnica / sukienka i koniecznie zasłonięte ramiona, Panowie natomiast muszą mieć na sobie długie spodnie i również okryte ramiona.
Wiszące klasztory ... wywołują wiele emocji wśród zwiedzających. Niedostępne skały piaskowca kryją na swoich szczytach świątynie wschodniego kościoła ortodoksyjnego. W tym miejscu trudno nie myśleć o tym że przecież człowiek własnymi rękami nie mógł "tego" zrobić, że musiał brać w tym udział sam Stwórca. Pomijając fakt że takiego krajobrazu jaki rozciąga się na górzystych terenach Tesalii trudno szukać gdziekolwiek indziej na świecie, wielkim problemem jest poruszenie takiej części swojej wyobraźni aby zobaczyć jak w IXw ludzie wspinali się i zakładali klasztory na ostrych szczytach. Mnisi kształtowali i dalej kształtują tu swoją wiarę. Oderwani od życia codziennego rozważali zwoje Pisma Świętego zanurzeni w modlitwie. Czuli większą bliskość Boga, ich dusze były opodal Jedni z której wszystko się wywodzi. Obecnie z 21 wcześniej funkcjonujących klasztorów działa tylko 6: Klasztor Metamorfozy (Wielki Meteor), Warlama, Świętej Trójcy, Świętego Stefana Męczennika, Rusanu, Świętego Mikołaja Odpoczywającego.
Przedziwne "stwory" skalne ukształtowały się zgodnie z wolą Matki Natury. Za pomocą ruchów tektonicznych oraz rzeki Pinios obmywającej piaskowiec ok 30mln lat temu możemy w chwili obecnej podziwiać iglice, filary, głazy jakby niedbale rozrzucone nad ziemią. Będąc pomnikiem światowego dziedzictwa UNESCO Meteory sięgają nieba na wysokości 554m i zajmują obszar 65km2.
Od IX w przyciągali tu pustelnicy i asteci poszukując kontaktu z Bogiem, samotności i wyciszenia. Upodobali sobie tereny prehistorycznego morza sprzed milionów lat. Jak widać miejsce spełniło ich oczekiwania i z biegiem czasu poza wykutymi w skałach grotami zaczęli budować klasztory. W czasach największej świetności Meteorów na wierzchołkach filarów stało aż 21 świątyni. Z biegiem historii zakony traciły swoje majątki, klasztory zaczynały niszczeć... Te które pozostały są skarbnicą kultury, zabytków oraz niezwykłego ducha minionych lat. Piękne zdobienia pokrywające ściany i sufity, zabytkowe zwoje, bizantyjskie ikony, szkatułki ze szczątkami świętych...
Należy uświadomić sobie podczas wspinaczki po jakby niekończących się schodach że takie udogodnienie powstało dopiero pod koniec XXw, wcześniej używano wyłącznie lin. Znana i powtarzana przez większość przewodników historię angielskiego turysty powinna nam lepiej to uzmysłowić: koniec XIXw; angielski turysta po zwiedzaniu klasztorów, po zjeździe ową liną z ciekawości spytał jednego z mnichów "jak często zmieniają te liny?". Dostał jednoznaczną odpowiedź: "Jak się zerwie."Przyjeżdżając do Meteorów warto zatrzymać się w miasteczku położonym nieopodal klasztorów, w Kalambace. Znajduje się tutaj pracownia Ikon która wytwarza je zgodnie z bizantyjską tradycją. Oprócz tego że sami możemy zobaczyć jak powstaje pisanie ikon, możemy je również zakupić. Dodam że pracują tam Polacy którzy nie tylko poczęstują nas niezwykle słodką "Grecką" galaretką i winem, ale opowiedzą o wszystkim i służą swoją pomocą.
Meteory to magiczne miejsce... Dusza unosi się ku Stwórcy.
2 komentarze:
Wspaniałe miejsce, bardzo urokliwe...
boże, jak tam musi być ślicznie...
Prześlij komentarz